Zastanawialiście się
kiedyś czy te wiadra odżywek, które czasem zjadamy suplementujac się są naprawdę nam potrzebne?
Czy odżywki, żele, batony energergetyczne i białkowe świadczą o tym, że więcej
wiemy i jesteśmy bardziej świadomi? Czy może o tym, że jesteśmy po prostu
wygodniejsi, żeby nie powiedzieć leniwi? Bo to wszystko możemy dostarczyć w normalnym
zbilansowanym i mądrym jedzeniu. Pewnie! Ale wymaga to od nas więcej wysiłku i
pomysłowości. Bo to nie my bogate społeczeństwa wygrywamy dzisiaj maratony...
Staram się być umiarkowany
sposób je stosować bo nie zawsze da się ze wszystkiego zrezygnować. Gdy mam
długie wybiegania biorę ze sobą jeden czasem dwa żele. Pewnie zamiast tego
mógłbym wziąć dwa banany. Ale pojawiają się pytania, gdzie je trzymać w czasie
biegu aby nie stały się papką. Zjedzenie ich podczas biegu choć możliwe to też
spora ekwilibrystyka. Ale da się i nie
łykamy przy okazji chemii, która w oswojony sposób pozwala nam się cieszyć
jedzeniem o przedłużonej trwałości. A
wcale jedząc żele nie będziemy biegali szybciej i dalej niż gdy zjadamy te
przysłowiowe banany.
Nie jestem jednak
przeciwnikiem suplementowania naszej diety. Czasem nawet jest to konieczne bo nie wszyscy
trenujemy od dziecka, nie wszyscy prowadzimy zdrowy tryb życia od dzieciństwa. Ale ważne jest
aby we wszystkim zachować umiar i pamiętać, że wszystko co zjadamy ma wpływ na
nasze zdrowie. I na plus i na minus.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz